Cudowne dziecko

Cudowne dziecko – filmowe retro wspominki

Dzisiaj ponownie zabiorę Was w sentymentalną podróż do czasów naszego dzieciństwa (no dobra, przynajmniej mojego 😉 ). Cudowne dziecko to film, który był w pewnym sensie zastrzykiem do kreowania nowych marzeń i przezwyciężania własnych słabości. Jakby nie patrzeć to okres PRL był dość obfity w produkcje dziecięce i młodzieżowe, chociażby niedawno wspominana przeze mnie Akademia Pana Kleksa

Cudowne dziecko

Wszystko jest możliwe!

Film opowiada historię Piotrka, typowego 12-letniego chłopaka, który wiódł normalne życie jak jego rówieśnicy. Szkoła, pierwsze miłosne uniesienia do koleżanek z klasy i problemy z określeniem własnego ja.
Piotr był dzieciakiem stojącym bardziej z boku tego wszystkiego. Do czasu przedstawienia maga Tarleya. Podczas tego pokazu nasz główny bohater zostaje wybrany przez mistrza do pomocy w pokazie sztuki magicznej. Nie wiedzieć czemu, Piotrek odkrywa, że faktycznie ma „jakąś moc”, tyle że nie umie nad nią zapanować. W domu niechcący niszczy domowy sprzęt, zabawki. W salonie gier (swoją drogą to było ciekawe, że razem z automatami dla dzieci typu flipery, czy typowe platformówki, były też dostępne automaty hazardowe 😮 ) używając swojej niedopracowanej jeszcze mocy rozbija bank na kilku jednorękich bandytach doprowadzając do zwarcia i pożaru.

Opinia otoczenia (szkoły, rówieśników) pogarsza się, gdy chłopak staje się sprawcą kolejnych incydentów. Piotrek staje się niebezpieczny i odesłany do szpitala na badania.
Nasze cudowne dziecko to wypisz-wymaluj idealny przykład ucznia, które zasiliłoby szeregi uczelni Charlesa Xaviera w X-Men 😉 No, ale to nasze realia RPL-u, a nie amerykańskie fantasy.

Jednocześnie przez cały film wtopiony został wątek z pewną niebezpieczną bronią nazwaną po prostu „M” (jak mutant?), która ma być transportowana na dniach nad miastem. I jak to w filmach bywa, dochodzi do wypadku. Ładunek zostaje „zgubiony”. Na szczęście nie dochodzi do eksplozji, a jedynie do niewielkiego rozszczelnienia.

I tutaj nadprzyrodzone zdolności naszego bohatera, do tej pory nie sprecyzowane będą służyć w dobrym celu – bezpiecznemu usunięciu ładunku.

Cudowne dziecko to film dla każdego dzieciaka

Film był popularny w latach 80’tych. Sporo wycieczek szkolnych wybierało się na ten film. Ja również brałem w tamtych czasach udział takim seansie. Dla kilkuletniego dziecka to była wielka przygoda.
Szczególnie popularny był wówczas utwór śpiewany przez Krzysztofa Ankowiaka „Przyjaciel wie”, który przewija się przez większość filmu.

Docenić trzeba nie tylko niezłe jak na tamte czasy efekty specjalne, ale i dobrze napisane dialogi czy przyzwoity humor. Duża w tym zasługa zachodniej pomocy, gdyż film był tworzony w kooperacji polsko-kanadyjskiej. Wtedy, w połowie lat osiemdziesiątych, „Cudowne dziecko” stanowiło naprawdę sporą atrakcję. Film był kręcony na typowy amerykański sposób, ciężko się dopatrzyć czegoś polskiego. Noo, może poza Jelczem, który robił za szkolny autobus 😉 Lecz kto z nas miał napoje gazowane w puszkach, „hamerykańskie” samochody, przepych w sklepach i zabawki, o których można było jedynie pomarzyć? Dziś jest to oczywiście coś normalnego, ale wtedy?

Mimo upływu lat film dość dobrze się broni, także nasza latorośl także może spokojnie przeżyć ciekawą przygodę. Kto wie, może wśród nich także jest ukryte cudowne dziecko?

Cudowne dziecko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.