Psi Patrol – Recenzja Xbox One

Już na wstępie chcę powiedzieć, że historia recenzji gry Psi Patrol ma dobrych parę miesięcy. Zacząłem ją pisać w listopadzie, ale do recenzji wpadł mi Morbid: The Seven Acolytes, potem dużo pracy, mało czasu, odwlekanie itd. i wiecie co? Cieszy mnie to, bo w tym czasie moja córka, która jest niejako współautorką tej recenzji, zaczęła grać inne gry co sprawiło, że i ja mam inne spojrzenie na Psi Patrol niż w momencie premiery. Do rzeczy:

„Tato…, a kiedy ja będę miała swoją grę?” Słyszeliście to już? Ja tak i to już jakiś czas temu. Była to dla mnie zielona lampka, moment przełomu… cóż innego mogłem zrobić jak odpowiedzieć „Córko, jesteś gotowa. Dołącz do mnie a razem będziemy rządzić galaktyką!” yyyy… znaczy kupiłem jej Psi Patrol.

„Patrol nasz, radę da! Już jadą nam z pomocą!” Nie oszukujmy się – każdy Wilk i Wilczyca który dorobił się wilczątek w wieku 3+ przynajmniej raz słyszał tą piosenkę. Na temat fenomenu i dlaczego „Psi Patrol” go osiągnął wypowiadać się nie będę, ale w sumie wolę to niż „Świnkę Peppę”

RUNDA 1:

Pierwszym zakupem, który poczyniłem dla mojej córki była gra „Paw Patrol: On the Roll”, czyli „Psi Patrol rusza do akcji!”. Jak to po grach na licencji-nie spodziewałem się wiele, recenzje na Xbox Store też nie napawały optymizmem, ale wśród wielu innych nic niemówiących ani mi, ani Antosi (moja potomkini) bohaterów ci konkretni chociaż mieli znajome pyszczki. Gra pobrała się w kilka minut (waga jakieś 3GB, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że szału nie będzie), ale z uśmiechem na ustach grę włączyłem i przekazałem pada córce. Ona, jak to dzieci w takiej sytuacji, zupełnie bezkrytycznie podeszła do gry i właściwie od samego początku była w niej zakochana, a ja po kilkunastu minutach stwierdziłem, że w sumie czemu miałaby nie-skoro to jej pierwsza gra i ulubieni bohaterowie?

Punkt widzenia Starego Wilka:

To platformówka. Prosta. Idź w prawo, zdobądź po drodze jak najwięcej „znajdziek” i dojdź do celu. Gra jest w naszym ojczystym języku, dzieciak nie jest w stanie w nią przegrać, w każdej misji ma dwóch konkretnych bohaterów znanych z bajki (w połowie misji następuje zmiana bohatera), a zadania wykonuje dla postaci drugoplanowych których także dziecko (i niestety rodzic też…) doskonale zna.

Punkt widzenia Młodego Wilczka:

Gra ma pełen polski dubbing, jest kolorowa, ma statyczne tła, tak więc dla dziecka jest przejrzysta. Menu nie jest ani rozbudowane, ani skomplikowane, a jednocześnie Rider polskim głosem ciągle mówi co zrobić („Wybierz super-węch Chase’a, aby znaleźć drogę do króliczków!”). Gra ma niewątpliwe zalety z punktu widzenia młodego gracza:

  1. W tą grę nie można przegrać – nie ma tu „żyć”, złej drogi, limitu czasu, wrogów, niewykonanych zadań
  2. Gra jest prosta jak drut – lewo, prawo, skok, czynność – to wszystko, jeżeli idzie o sterowanie, a cel gry? Wykonać zadanie na końcu poziomu i zebrać jak najwięcej „psich przysmaków” oraz „odznak z odciskiem psiej łapy” (a za maksowanie poziomów otrzymuje się dodatkowe grafiki do oglądania w galerii)
  3. Tak jak wspominałem – gra dokładnie mówi co zrobić, a na wypadek jak by pociecha jednak nacisnęła coś nie tak jak trzeba, to gra powie, że to nie to, i powtórzy co należy zrobić

Obiektywnie o grze:

Jak wspominałem – jest to platformówka, prosta, nie do przegrania. Nawet zdobycie wszystkich psich przysmaków oraz odcisków łapek nie jest trudne, więc dzieciak może przy odrobinie wysiłku wbić wam calaka za 1000GP. Graficznie jest powiem szczerze słabo – modele są bardzo uproszczone graficznie, jeżeli idzie o detale to praktycznie nie istnieją, prawie zupełnie nie ma w grze cieniowania, fizyka zasadniczo też nie istnieje, i jednym urozmaiceniem w grze podczas standardowych etapów platformowych są momenty, gdzie trzeba otworzyć drzwi ciągnąć za sznurek, znaleźć złamaną kość u orła, lub etapy, gdzie jako Sky lecimy na jej jet-packu lub jako Zuma płyniemy pod wodą. Udźwiękowienie jest… przyjemne – delikatna muzyka w tle jest nieofensywna i nie przeszkadza rodzicowi, kiedy próbuje się zdrzemnąć obok na kanapie (No co? Powiedzcie, że ani razu tak nie zrobiliście!). Głos Ridera jest dokładnie taki sam jak w bajce, ale niestety jest to jedyny głos w grze – ani jeden piesek czy postać drugoplanowa nie wydaje z siebie najmniejszego dźwięku i nie ukrywam, że byłem tym faktem odrobinę rozczarowany, ale tak jak wspominałem – gra na licencji, dla najmłodszych, a dzieci pokochają wszystko co ma ich bohatera na obrazku.

Psi Patrol Xbox One

Czy warto? To zależy. Jako za samą grę dla dziecka, i jako pierwszą grę – warto. Moja córeczka była zachwycona i maksowanie leveli po tym jak załapała, że są za to dodatkowe obrazki do kolekcji, sprawiało jej dużo przyjemności i stało się dla niej celem w grze. Z punktu widzenia rodzica wygląda to trochę gorzej – gra jest na prawdę słaba patrząc na to obiektywnie jako gracz, graficznie Croc 2 z 2001 wyglądał lepiej, a cena wynosząca 149zł za wersję digital i 169zł za wersję na płycie nie motywuje do dokonania zakupu. Połowa tej ceny i nie miałbym wątpliwości czy kupować czy nie, a tak, zanim uiściłem opłatę, wątpliwości miałem.

RUNDA 2:

Czas mija, pociecha wbiła kolejny poziom doświadczenia (5 lat! Moja córcia!), a ja zachęcony sukcesem poprzedniej gry (w jej sercu rzecz jasna, nie na rynku gier), dokonałem zakupu części drugiej o krótkim, acz treściwym tytule „Psi Patrol: Kosmopieski ratują Zatokę Przygód”. Cóż mogę rzec – technicznie jest lepiej!

Psi Patrol Xbox One

Punkt widzenia Wilka:

Gra jest odrobinę trudniejsza ze względu na zmianę kamery i koncepcji gry. Zamiast platformówki mamy… hmmm… chyba określiłbym to jako grę zręcznościową w rzucie izometrycznym. Tym razem nie jesteśmy jednym pieskiem a dwoma, co otworzyło możliwość kooperacji. Jest to dobre rozwiązanie, ponieważ moja 5-cio latka trochę gubiła się w trójwymiarowej przestrzeni, więc rodzicielskie wsparcie w grze pomaga jej w nawigowaniu i w elementach zręcznościowych, gdzie zdecydowanie trudnej takiemu dziecku operować pieskiem i skoczyć gdzie trzeba. Grając solo można (i nawet trzeba) przełączać się między pieskami, aby zdobywać dodatkowe psie przekąski (tak, znów) czy to sprzątając śmieci jako Rocky czy rozwalając kamienie jako Rubble. Niestety w grze jest mniej misji, a mini-gierki są tylko zapychaczem czasu. Osobiście mam wrażenie jak by gra był wykonana tylko w połowie i wydana na zasadzie „Rodzicie i tak kupią”

Punkt widzenia Małego Wilczka:

Gra jest trudniejsza, ale uczy poruszania w przestrzeni trójwymiarowej – na pewno to dobry sposób na obeznanie się z innym rodzajem gier który zaowocuje w przyszłości (gram już w Diablo 3 z żoną, kupimy kolejnego pada i zagramy z młodą za kilka lat). Jest bardziej rozbudowana, ponieważ oprócz standardowych misji ma także mini-gierki (np. skakanie na skakance, czy Hop-Hop Boogie (wtajemniczeni widzą o co chodzi)). Gry znów nie da się przegrać, nie ma limitu czasu, a każdy poziom kończymy mini gierką zręcznościową/quick time eventem (tylko bez limitu czasu-ustaw strzałkę gdzie trzeba, naciśnij klawisz kiedy trzeba, spamuj szybko określony guzik) co urozmaica grę. Możliwość „grania z tatą” jest w tych głupich czasach (COVID, lockdown itd.) swoistym synonimem np.: wspólnej gry w piłkę, jazdy na rowerze czy czegokolwiek innego.

Obiektywnie o grze:

Jest zdecydowanie lepiej niż było w części pierwszej. Gra jest bardziej zróżnicowana, rozbudowana, a jednocześnie nie stała się mniej przystępna. Kooperacja jest na prawdę świetnym urozmaiceniem rozgrywki, a możliwość jazdy pojazdami piesków w niektórych poziomach i wspomnianych mini gierkach, a także fakt że w niektórych etapach pieski zamieniają się w Kosmopieski i otrzymują nowy wygląd i zupełnie nową gamę zdolności sprawiają że w grze jest po prostu “więcej”. Graficznie też jest zdecydowanie lepiej (powiedzmy… Kangurek Kao rocznik 2005), niestety w moim odczuciu gorzej wypada wersja polska. Jest kilka błędów, brakuje dubbingu na niektórych opcjach w Menu (brak głosu w tym momencie, mimo że inne pozycje są przetłumaczone i w wersji angielskiej każda pozycja jest czytana), zmieniono głos Ridera na odbiegający od oryginału, wyzuto go jeszcze bardziej z emocji i znów pominięto głos jakiejkolwiek innej postaci., a cena przebija koszt Red Dead Redemption 2, tak więc znów przed zakupem człowiek ma poważne wątpliwości czy aby potwierdzić kupno.

Na początku mówiłem że perspektywa czasu zmieniła moje patrzenie na te gry, a dokładniej na drugą część gry. Antosia opanowała „Kosmopieski” szybciej niż pierwszy „Psi Patrol”, co przy wyższej cenie trochę mnie wkurzyło. Oczywiście możemy uznać, że geny robą swoje i rośnie mi pod nosem pro-gamerka, ale… (a jak to powiedział Tyrion Lannister „wszystko co jest przed „ale” jest gó… jest nieważne), no właśnie – zainstalowałem jej Disney Rush z GPU. Gra jest ładniejsza, bohaterowie już też częściowo jej znani, rozgrywka w pełni udźwiękowiona i dubbingowana oryginalnymi głosami, a opanowanie gry i sterowania, mimo że to TPP z wolną kamerą, zajęło mojej córce jedno popołudnie. Nadal wraca do „Kosmopiesków” co pewien czas (o Psim Patrolu już zapomniała), ale jednak woli Disney Rush. Tu wracamy do pytania które zadawałem kończąc każdą część recenzji: Czy warto kupić Psi Patrol? Perspektywa czasu częściowo zmieniła moje odpowiedzi i „Psi Patrol Rusza do Akcji” kupił bym drugi raz jako wstęp do elektronicznej rozrywki dla Tosi, ale zamiast „Kosmopiesków” (na decyzje taką składają się zarówno kwestie ceny, jakości, udźwiękowienia i ogólnej radości z gry) postawiłbym na Disney Rush, no chyba że możecie kupić grę za 169zł na płycie i sprzedać dalej za powiedzmy 130zł – wtedy można zainwestować.

Mimo mojego marudzenia na koniec tej przydługiej recenzji Antosia była zadowolona grając w obie części, tak więc może powstrzymam się przed ostateczną oceną gry? W końcu spojrzenie dziecka nie opiera się o jakość tekstur, dubbing i długość gry, a właśnie o możliwość polatania jako Sky, uratowania Pana Portera czy odnalezienia Małpki Mandy, a to wszystko zapewniło uśmiech dziecka, wprowadziło ją w granie na konsoli, a ja czułem że trafiłem z prezentem dla własnego dziecka.

PS. powiem wam szczerze, że najbardziej lubię Rubble’a 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *