The medium Logo XSX

The Medium – Recenzja XSX

Obrazy Beksińskiego

The Medium to tytuł, na który wielu czekało, a to z kilku powodów. Raz, że tworzyło je studio z Krakowa, dwa, że miał to być tytuł ekskluzywny dla XSX oraz PC, trzy pomysł na grę był taki, aby wykorzystać twórczość Zdzisława Beksińskiego w formie gry. Jeżeli ktoś nie zna obrazów ani grafik tego artysty to można zobaczyć na przykład na stronie beks.pl . Wielkim mecenasem sztuki nie jestem, ale zawsze mi się podobały jego dzieła. Było w nich coś mrocznego, fascynującego, pięknego i zarazem niepokojącego. Muszę przyznać, że przeniesienie tego mrocznego świata udało się twórcom rewelacyjnie. Często zatrzymywałem się choć na chwilę, aby podziwiać tekstury, animacje czy tła. Bardziej sprawne oko może znaleźć w grze niemalże dokładne kopie obrazów jak ta poniżej. Jeżeli komuś gatunek gry nie odpowiada, ale posiada usługę Game Pass, to powinien poświęcić kilka godzin chociażby po to, aby właśnie poznać świat Beksińskiego z  interaktywnej strony.

The Medium
ORYGINALY OBRAZ / GRAFIKA W GRZE

Świat gry

Gra została umiejscowiona w latach 90-tych w okolicach Krakowa. Już na starcie możemy obejrzeć typowe krakowskie mieszkanie w pełnej okazałości – krosnowe okna, dębowy parkiet, klasyczna meblościanka, a nawet charakterystyczna cerata na stole w kuchni. Tak właśnie wyglądało moje dzieciństwo i choć nie tęsknię za wystrojem wnętrz, to zdecydowanie podziwiam poświęcenie twórców aby odwzorować architekturę w tak drobnych szczegółach. Im dalej tym jeszcze lepiej – zrujnowany ośrodek wczasowy „Niwa” wygląda dokładnie tak jak wakacyjne centra z PRL-u. Mam wątpliwości czy rynek zachodni będzie w stanie to docenić, ale jeżeli chodzi o środkową Europę, to będzie strzał w dziesiątkę. W tym świecie osobniki 30+ będą mogły się poczuć jak w domu, a nawet odrobinę nostalgicznie.
Jest jednak drobna rzecz, która mi przeszkadzała. Nie bardzo rozumiem dlaczego twórcy postanowili przetłumaczyć wszystkie plakaty, tabliczki informacyjne itp. Na język angielski. Wydaje mi się logiczne, że skoro jesteśmy na terenie Polski w okolicach Krakowa, to plakat reklamujący Fiata 126p powinien być raczej po polsku. Przynajmniej książka gości ośrodka ma chociaż jeden wpis po polsku autorstwa Tonego Halika.

The Medium
Prawy dolny róg 🙂

Mechanika gry

Od strony technicznej – do gry nie mam za dużo zastrzeżeń. Mój Series X miał czasem problemy z ładowaniem tekstur, szczególnie jeżeli szybko przemieszczałem się pomiędzy światami, ale nie zauważyłem żadnych kolizji, jakie funduje nam Bethesda w Fallout 76 czy CDP Red w Cyberpunk 2077. W kwestii samej rozgrywki niestety zaczynają się moje pierwsze zastrzeżenia. Gra jest poniekąd typową przygodówką albo interaktywnym filmem. Walki tu nie uświadczymy. Natomiast są chwile kiedy, należy się skradać lub włączyć specjalną tarczę ochronną przed atakiem przeciwnika, ale to występują sporadycznie. Przede wszystkim w The Medium poświęcamy czas na znajdowaniu przedmiotów i używaniu ich w konkretnym miejscu. Przypomina mi to na myśl przygodówki typu Wacki: Kosmiczna Rozgrywka, The Neverhood itp. Problem jest w tym, że zagadki nie są w ogóle trudne. Parafrazując fragment książki „Masters of Doom” – przepisem na sukces gry jest jej mechanika – musi być na tyle prosta, aby była łatwa do opanowania i trudna do wymasterowania. Być może twórcy nie chcieli przerywać immersji zbyt trudnymi zagadkami, ale problem jest w tym, że nie czuć żadnej satysfakcji z rozwiązywanych zagadek. Ot, kolejne pomieszczenie do wyczyszczenia – podnieść przedmiot A i zanieść go do B.

Bardzo spodobał mi się pomysł na stworzenie podwójnego świata – rzeczywistego i eterycznego, które wzajemnie na siebie oddziałują. Co najciekawsze, The Medium oferuje momenty, w których jesteśmy w obu jednocześnie. Wygląda to niesamowicie, a i wrażenie jest niepowtarzalne. Gdyby dopracować zagadki i wykorzystać ten potencjał – gra zyskałaby u mnie kilka oczek.

Dwa światy – jednocześnie
The Medium

Kolejna moje zastrzeżenie to aspekt horroru. Powiem wprost – nie było strasznie. Przez całą grę tylko raz zostałem zaskoczony, przez co poczułem przypływ adrenaliny. Poza tym produkcja Bloober Team była dla mnie przeżyciem na poziomie estetycznym, fantastycznym niż źródłem przerażenia. Poziom natężenia emocji przypomina mi ten z filmu „Labirynt” z 1986 roku. Tak, jak w tej produkcji, The Medium obfituje w momenty, które budziły niepokój u widza, ale nie wywoływały strachu. Miałem pewne oczekiwania względem tej gry, brakowało mi tej adrenaliny. Pamiętam, jak grałem w pierwszego Resident Evila lub Alone in the Dark. Pomimo bardzo archaicznej grafiki można było wyczuć element grozy, strach przed czymś nieznanym co kryje się w mroku lub tuż za rogiem. Jeżeli ktoś reklamuje produkcję jako horror, to powinien on być choć odrobinę straszny. Dla mnie nie był.

Historia

„Wszystko zaczyna się od martwej dziewczyny”


Tak właściwie to kontrolę nad bohaterką otrzymujemy w momencie, kiedy umarł ojciec dziewczyny – Jacek i naszym zadaniem jest go przygotować do dalszej podróży. Szybko okazuje się, że rzeczy nie do końca są takie, jak się wydawały.
Historia jest dobra, niemalże podręcznikowa. Mamy dobrze nakreśloną protagonistkę, mamy wrednego antagonistę, jest mroczny świat, ciekawe postacie poboczne i owiana nimi tajemnica. W tle morderstwo oraz kilka zwrotów akcji po drodze. Panuje moda na otwarte zakończenia, tego również nie zabrakło. Osobiście nie przepadam za takim rozwiązaniem, ale rozumiem potrzebę pozostawienia furtki dla ewentualnego sequela.

„Nakarm Kota”


Rozgrywka jest liniowa. Do jedynego zakończenia prowadzi nas jedna droga. Moim zdaniem nie ma w tym absolutnie nic złego. Różne zakończenia nie zawsze są dobre, jeżeli nie są ciekawe lub nie oferują graczowi innych przeżyć. Podam jako przykład Cyberpunk 2077. Wielu graczy w tym ja mają zastrzeżenia, że pomimo wielu scenariuszy, twórcy uniemożliwili graczowi osiągnięcia tzw. „dobrego zakończenia”, gdzie wszyscy przeżywają, ale wymaga to więcej wysiłku od gracza, przejście ukrytej misji czy coś takiego. W The Medium mamy jedno zakończenie które ładnie zamyka główny wątek i wyjaśnia wydarzenia w grze. To przypomina trochę czytanie książki – można poznać fakty, ale ich interpretację pozostawia się odbiorcy.

Muzyka i dźwięk

W The Medium swoistą ciekawostką i tematem wartym osobnego akapitu jest warstwa muzyczna. Muzykę tworzył Akira Yamaoka znany z serii Silent Hill we współpracy z polskimi artystami. Tak duże nazwisko z branży i fantastyczna ścieżka dźwiękowa, zawarta w tej produkcji jest w stanie zdziałać naprawdę dużo. The Medium warto się przyjrzeć również ze względu na muzykę.
Jest niestety jedna rzecz, której również nie mogę do końca zrozumieć. Pomimo tego, że twórcy Bloober Team to głównie Polacy, akcja dzieje się w Polsce to absolutnie brak polskiego dubbingu. Wszystkie dialogi i narracja są tak samo jak elementy świata – po angielsku. Psuje to cały efekt realizmu i odwzorowania polskiego klimatu z lat 90-tych.

Ocena końcowa

The Medium nie jest łatwym tytułem w ocenie. Wymieniłem wiele punktów, w których jest coś co mi się nie podoba, ale jako całość uważam, że gra się broni. Warto ją przejść chociaż raz – jeżeli kogoś nie porwie historia, to może spodoba mu się odwzorowanie małego fragmentu polskiej historii w architekturze. Gra nie jest długa – ukończyłem ją bodajże w jakieś 9 godzin. Zrobiłem to prawie za jednym podejściem, więc mogę spokojnie potwierdzić, że ten tytuł potrafi wciągnąć. To nie jest dużo czasu, a można naprawdę poznać coś, czego nigdzie indziej nie doświadczymy – mówię tutaj naturalnie o świecie opartym na obrazach Beksińskiego. Jest po prostu niesamowity i warto chociaż raz się w nim zanurzyć. Sprowadzając wszystko do binarnego wyboru – warto czy nie warto? Zdecydowanie warto!

Plusy

  • Obrazy Zdzisława Beksińskiego wykorzystane w grze
  • Wysoka dbałość o szczegóły – w szczególności odwzorowanie realiów Polski z lat 90 i retrospekcji z przeszłości
  • Niesamowity efekt gry w dwóch światach jednocześnie
  • Klimatyczna muzyka
  • Wciąga

Minusy

  • Zbyt łatwa rozgrywka – brak odczucia “nagrody”,
  • Horror, który nie jest straszny,
  • Za krótka,
  • Tablice informacyjne, billboardy, plakaty w języku angielskim – psuje to wrażenie przebywania w Polsce,
  • Brak polskiego dubbingu,
Koniec?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *